19. Mi też jest przykro.
4 miesiące później Byłam zalatana. Co drugi weekend jeździłam do Sebastiana, i pracowałam jak szalona. Wakacje się zbliżały więc mogłam wziąć wolne. Ale nie było nawet czasu kiedy, zwłaszcza, że dostałam propozycję sesji zdjęciowej i wywiadu, a do tego chcieli mnie w kampanii reklamowej, miałam być twarzą australijskiej firmy odzieżowej, która chciała wejść na rynek argentyński. Nie powiem, było to miłe, ale trochę się wahałam. Ale dzisiaj miałam wolne popołudnie, więc pojechałam do Laury, która potrzebowała mojej pomocy przy pakowaniu kartonów. Nazbierało jej się śmieci, a teraz kiedy przenosiła się z Jesusem do większego mieszkania potrzebowała pomocy. Z dwoma kubkami - kawą i herbatą zieloną, dla niej a także z pudełkiem pączków weszłam bez pukania do jej mieszkania i widziałam ją zakopaną w stosie bielizny. - Biedactwo, nie pomóc ci może? - Oh moje wybawienie przyszło. Nie mam sił. - jęknęła - Nie zachodź nigdy w ciążę, naprawdę! - Nie...